I'M BACK



It's been a long time since I published my last post but I've been missing writing a whole lot. So here I am. I'm back to writing in English and well... I'm back to writing.

It always feels like some sort of therapy. Very often when I don't know the answer to some kind of a problem I'm dealing with, I just need to stop and write it down. And then just let myself go without really thinking whether what I'm writing makes any sense at all. Just this simple activity of putting my thoughts on paper helps me understand my feelings better.

I would say "enough about me", but you know what? This is my place and this blog will be about me and my perspective on things. So if you are interested in what I have to say then -  hello, welcome - get yourself some coffee and interact with me, if you will.

You can expect one post per week (this week you will get another one, since this is only hello I'm alive and well post) about pretty much anything that interests me (a few that come to my mind are: creativity, well-being, culture, languages, travel).

Hope you'll like it.
Until next time.
S.

DAJ SIĘ PONIEŚĆ... MUZYCE!



Muzyka potrafi świetnie zmotywować do ćwiczeń i gdy już czujemy, że opadamy z sił - dać nam kopa. Dlatego zawsze warto mieć pod ręką playlistę, którą odpalamy, gdy idziemy na siłownie, albo pobiegać. Jeśli jeszcze nie stworzyliście dla siebie odpowiedniej playlisty i nie macie na to póki co czasu, to możecie podkraść moją ;) Wystarczy zaobserwować ją na Spotify. Na pewno większość utworów już znacie, ale jestem przekonana, że znajdzie się też kilka nowych.

Miłego trenowania!

PS: A do jakiej muzyki Wy lubicie trenować? Może macie jakieś utworzy godne polecenia? Dawajcie znać, a być może też znajdą się na playliście :)



Jak przestać odkładać swoje cele na później?


Żyjemy w świecie, w którym wszyscy chcą wszystko szybko. Na już. Na teraz. Jednak oczekiwanie natychmiastowej nagrody może być bardzo zgubne. Szczególnie jeśli chodzi o pracę nad sylwetką. Brakuje nam cierpliwości przez co często szybko się poddajemy. Dobrym przykładem tego są postanowienia noworoczne. Wiele osób właśnie wtedy postanawia wziąć się za pracę nad sobą. A Ty? Przyznaj się, czy choćby pamiętasz jeszcze co postawiłaś sobie za cel na ten rok? Ile z tego udało Ci się zrealizować? Jeśli już dawno zamiotłaś swoje postanowienia noworoczne pod dywan, to nie jesteś jedyna. Według badań przeprowadzonych przez University of Scranton w Stanach, jedynie 8 % ludzi dotrzymuje swoich postanowień noworocznych. Według mnie, powód jest dość prosty. Nie realizujemy wyznaczonych sobie celów, ponieważ nasza "nagroda" odkłada się w czasie. Długo pracowałaś na ciało, które masz teraz - złą dietą, alkoholem, nieprzespanymi nocami, brakiem ruchu... Nie oczekuj więc, że zrzucisz to wszystko poprzez pochodzenie na siłownię przez tydzień. I - co najważniejsze - że utrzymasz sylwetkę, którą uda Ci się po pewnym czasie wypracować jeśli nie zmienisz swoich nawyków. Nie twierdzę, że to łatwe. Sama nadal zmagam się z przeciwnościami i pracuję na to czego pragnę. Ale przestałam już się spieszyć. Wolę żeby efekty były trwałe, a zmiany wprowadzane powoli. Najważniejsze jest, aby się nie poddawać i przestać odkładać, bo NIGDY nie będzie idealnego czasu, by coś zrealizować.

Jeśli Ty też czujesz, że za bardzo pobłażasz sobie w kwestii odkładania celów na lepszy moment, wypróbuj tych 5 sposobów, aby zacząć działać już teraz:

1) Podziel swój cel na kilka mniejszych
Jednym z powodów, dla których odkładamy coś na później jest poczucie, że cel jest zbyt ambitny, wręcz przytłaczający. W takiej sytuacji warto nasz CEL podzielić na kilka mniejszych. Będą to nasze KROKI do celu. Niech nie będą zbyt duże, bo wtedy wciąż będą wydawały Ci się nieosiągalne. Powiedzmy, że chcesz schudnąć 10 kg. Niech Twoim deadlinem będzie 6 miesięcy. Miesięcznie musisz wtedy chudnąć ok. 1,6 kg. Jest to jak najbardziej realistyczny cel. Wiedząc, że Twoim miesięcznym celem jest 1,6 kg, wyznacz sobie kroki, które musisz podjąć w każdym tygodniu, aby udało Ci się go zrealizować. Zaplanuj zakupy spożywcze, ilość treningów w danym tygodniu. A potem skup się na jednym kroczku na raz. Niech Twoje cele stają się częścią Twojego życia, ale niech nie pochłaniają wszystkich Twoich myśli i działań. Zarezerwuj sobie czas na każdy kroczek, tak jakbyś umawiała się z kimś na ważne spotkanie. To jest Twój czas, nie do ruszenia, kiedy pracujesz na swoje cele.

2) Nagradzaj się
No dobra, mamy już nasz cel, kroki i kroczki. Teraz czas na nagrody. Niech i one będą małe, większe i jedna duża. Nagradzaj się po każdym tygodniu. Jeśli udało Ci się zrealizować wszystkie kroczki na ten tydzień, zrób sobie jakąś drobną przyjemność. Np. długą kąpiel w pianie, przy świecach, z relaksującą muzyką. Poprawisz sobie samopoczucie i będziesz chciała kontynuować swoją przygodę. Po osiągnięciu celu miesięcznego możesz np. wybrać się na zakupy albo na masaż. Po 6 miesiącach będziesz 10 kg lżejsza i szczęśliwsza, bo będziesz bardziej zwracać uwagę na swoje potrzeby. Gdy cel zostanie osiągnięty daj sobie dużą nagrodę. Moja koleżanka np. po osiągnięciu swego celu zrobiła sobie tatuaż, który bardzo chciała mieć. Może nie jest to coś czego chcesz Ty, ale pomyśl co już od jakiegoś czasu chciałaś mieć lub zrobić, ale zawsze odkładałaś, bo nie był to odpowiedni moment (ponownie odkładanie na później, hmm?;)) i zrealizuj to właśnie wtedy.

3) Oszukuj siebie
Jesteś dziś zdemotywowana? Nie chce Ci się iść pobiegać? To nie. Ale załóż strój do biegania i buty. Pochodź tak trochę, a potem możesz go zdjąć. Są jednak spore szanse, że jak już się ubierzesz, to głupio Ci będzie nie pójść pobiegać. "Dobra pójdę, ale zrobię dziś 1 km i wracam do domu." Jeden nie brzmi strasznie, prawda? Być może faktycznie zrobisz 1 km i wrócisz do domu. Jednak prawdopodobnie pobiegniesz dalej. Jak już zaczniesz się ruszać, to stwierdzisz, że może jednak zrobisz 2 km, itd. Nie ważne ile ich zrobisz, ważne że ruszyłaś lenia. Ok, może i musiałaś trochę siebie oszukać, ale jestem pewna, że nie będziesz tego żałowała;)

4) Znajdź kompana
W towarzystwie jest zabawniej! Czujesz również większą odpowiedzialność za realizowanie swoich celów, bo jest ktoś, kto zmotywuje Cię do działania. Zresztą, kiedy jesteś umówiona z koleżanką na trening, to głupio powiedzieć "nie przyjdę, bo kanapa mnie wciągnęła." Będziecie wzajemnie napędzać się do działania, a po zajęciach pilatesu możecie razem wyskoczyć na kawę.

5) Przebywaj z ludźmi, którzy Cię motywują
Nie musi nim być jedynie osoba, z którą ćwiczysz. Otaczaj się pozytywnymi ludźmi, którzy Cię inspirują. Osobami nastawionymi na sukces i wcale niekoniecznie w tej samej dziedzinie, nad którą właśnie pracujesz. Niech będą to osoby, które wiedząc o Twoich celach, będą pytały jak Ci idzie i pochwalą Twoją ciężką pracę. Znajdź też blogi i książki osób, które dają Ci pozytywnego kopa do działania i czytaj je w wolnym czasie.

Te sposoby da się zaaplikować również do innych celów, nie muszą być to koniecznie odchudzanie czy fitness, Są jednak skuteczne, dlatego zachęcam również Ciebie do ich przetestowania.



Odchudzanie z głową


"Od jutra się odchudzam. Przestanę jeść słodycze, będę dużo ćwiczyć, mało jeść, a już zdecydowanie nie po 18:00! Tak, od jutra będę robić 1,5 h cadio dziennie, a do tego kurczak, ryż i brokuły. Ale mało tego ryżu, bo lepiej odpuścić węglowodany. Będę taka fit, że nikt mnie nie pozna, ale to od jutra. Dziś dojem jeszcze te ciasteczka..."

Przesada?

Dziewczyny, przecież widzę, że uśmiechacie się pod nosem ;) Większość z nas, które w pewnym momencie postanowiły zrzucić parę kilo, miała różne głupie pomysły na to jak schudnąć. Bo przecież wokół słyszy się tyle o różnych "dietach cud", które obiecują minus 7 kilo w tydzień. Kto by nie chciał szybkich efektów, przecież to tylko chwile trzeba się przemęczyć, a potem to już będzie super. No albo nasz organizm zacznie z nami walczyć, ale o tym to już się raczej nie mówi... Nie ma czegoś takiego jak dieta cud. Żeby zapracować sobie na sylwetkę, której pragniemy musimy zmienić swoje nawyki żywieniowe. I bardziej zwracać uwagę na to co jemy. Nie można wpadać w paranoje, ale wdrażać małe zmiany, które przyczynią się do trwałych efektów.

Dlatego dziś pięć wskazówek jak zacząć odchudzanie z głową:

1) Skończ z dietami cud!
Ten punkt chyba już nikogo nie zdziwi. Nasze organizmy potrzebują węglowodanów, tłuszczów i białek. Wyeliminowanie którejś z tych grup, bo tak nakazuje nam dieta, nie jest dobrym pomysłem. Jasne, niektórzy czują się lepiej na diecie z mniejszą ilością tłuszczów, a większą węglowodanów (tych zdrowych, a nie cukrów przetworzonych!), a inni wręcz odwrotnie. Słuchaj swojego organizmu i sprawdź w jakiej konfiguracji Ty czujesz się najlepiej. Staraj się wybierać produkty zdrowe, ale nie popadaj też w paranoje i pozwól sobie czasem na coś mniej zdrowego.
2) Nie ukierunkowuj się na porażkę
I nie odmawiaj sobie małych przyjemności. Kiedy zakazujemy sobie jedzenie czegoś co lubimy, to chcemy tego jeszcze bardziej. Istnieje spore ryzyko, że gdy już pozwolisz sobie na zjedzenie kawałka czekolady czy też ciastka, to na jednym się nie skończy. Zjesz więcej, bo skoro już "spieprzyłaś sprawę" to właściwie jedno ciastko czy sześć... co za różnica... od jutra zacznę znowu. A potem wyrzuty sumienia i powrót do starych przyzwyczajeń, bo znowu nie dałaś rady. Nic dziwnego, że nie dałaś skoro z założenia ukierunkowałaś się na porażkę. Bądź dla siebie wyrozumiała. Nie jesteś na diecie cud, ale zmieniasz swoje przyzwyczajenia na lepsze. Powoli. Ma być na Twoich zasadach. Jeśli masz ochotę na coś słodkiego to sobie na to pozwól, pamiętaj tylko aby było to w małej ilości.
3)Pij wodę!
Składamy się w dużej mierze właśnie z wody. Potrzebujemy jej do życia, co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości. Uczestniczy ona również w procesach metabolicznych i od tego czy wystarczająco dużo jej pijemy zależy również... nasza waga. Samo picie wody może rozkręcić nasz metabolizm nawet o 30%! A w dodatku ma zero kalorii! Jeśli nie lubisz wody, to spróbuj dodać do niej np. świeże owoce, albo wcisnąć do niej sok z cytryny.
4) Spraw, aby ćwiczenia były zabawą!
Nie możesz ćwiczeniami zrekompensować sobie złej diety. Jednak ćwiczenia są ważnym elementem zdrowego stylu życia. Znajdź ćwiczenia, które lubisz. Jeśli siłownia to nie Twoja bajka, to może spróbuj jogi. Albo zumby, albo biegania. A może najlepiej będzie Ci ćwiczyć w domu z youtubem. Baw się ćwiczeniami, próbuj nowych rzeczy i nie popadaj w rutynę, bo nuda jest wrogiem systematyczności. Ja sama uwielbiam ćwiczyć z obciążeniem. Treningi na wolnych ciężarach i maszynach to obecnie moja ulubiona forma ćwiczeń. Jednak, gdy mam ochotę na zmianę to idę na zajęcia lub odpalam youtuba i ćwiczę w domu. Treningi dopasuj do siebie, a nie na odwrót ;)
5) Zaprogramuj swój umysł
Słyszałaś kiedyś o wizualizacji? Niektórym może się kojarzyć z zamawianiem jakiegoś produktu i z wizualnym przedstawianiem przez zleceniobiorcę wyglądu końcowego danej rzeczy. Ty też możesz zrobić coś podobnego. Stwórz obraz tego co chcesz osiągnąć w swojej głowie! Wystarczy, że poświęcisz choćby 2 min dziennie na zamknięcie oczu i wyobrażenie sobie tego "produktu końcowego" czyli Twojej wymarzonej sylwetki. Poczuj się tak jak będziesz się czuła, gdy już będziesz ją mieć. Wyobraź sobie, że już w tej chwili tak wyglądasz i poczuj wdzięczność za to osiągnięcie. Zobacz siebie w swoim idealnym wydaniu, jak wykonujesz różne codzienne czynności. Z początku może wydawać Ci się to głupie, jednak to dlatego, że nie wiesz jeszcze jak potężną moc mają Twoje myśli. Spróbuj. Jedyne co ryzykujesz to to, że będziesz uśmiechać się od ucha do ucha po wizualizacji ;)

Mam nadzieję, że te porady okażą się dla Was przydatne i że same już niedługo odczujecie zmiany jakie za sobą niosą. No to dziewczyny, czas brać się do roboty. Nie od jutra, nie od kolejnego poniedziałku, ale od DZIŚ.

CAŁY TEN CUKIER


Bardzo lubię oglądać ciekawe filmy lub programy o tematyce wpływu odżywiania na organizm. Przedwczoraj chociażby, oglądałam "That Sugar Film" ("Cały ten cukier"), który w zabawny sposób przeprowadza nas przez eksperyment, mający na celu sprawdzenie wpływu jaki spożywanie cukru wywiera na ludzki organizm. I nie mówię tu wcale o przerzuceniu się na dietę składającą się z lodów, batonów i czekolady zapijanych hektolitrami coca-coli. O nie. To byłoby zbyt proste.

Na czas trwania eksperymentu, główny bohater z diety nisko-węglowodanowej przechodzi na dietę wysoko-węglowodanową z założeniem, że jego pokarm stanowić będą "zdrowe" produkty z supermarketu. Przez 30 dni spożywać będzie to co uważane jest za zdrowe, to co ludzie jedzą na co dzień, to czym karmią swoje dzieci. W ciągu tego okresu bohater znacznie przybiera na wadze, szczególnie w okolicach brzucha, mimo że ilość spożywanych kalorii pozostaje taka sama jak przed eksperymentem.

Obejrzyjcie. Warto. Dla mnie samej wiele informacji z tego filmu nie była nowa, jednak muszę przyznać że obejrzałam go z przyjemnością. I lekkim przerażeniem, bo to co tu było jedynie eksperymentem, dla wielu ludzi jest rzeczywistością. A jak wiadomo, również w naszym kraju coraz więcej jest ludzi otyłych.

Stąd dzisiejsza inspiracja na posta. Przed Wami 5 powodów, dla których lepiej odpuścić sobie przetworzony cukier:

1. Cukier zwiększa ryzyko przewlekłych chorób.
Nadmierne spożycie cukru może prowadzić do (niealkoholowego) stłuszczenia wątroby. Dokładnie tak samo jak nadmierne spożycie alkoholu. Jakby tego było mało, zbyt duża ilość przetworzonego cukru może powodować insulinoodporność, która z kolei może skończyć się otyłością, chorobami serca oraz cukrzycą typu 2.
2. Cukier przyspiesza starzenie się skóry.
I nie tylko. Cukier przyczynia się do utraty elastyczności skóry, ale również innych organów wewnętrznych. Nadmiar glukozy we krwi, może prowadzić do procesu zwanego glikacją. Podczas tego procesu cukier łączy się z białkami w Twoim organizmie i zaczyna je niszczyć. Skóra staje się bardziej wrażliwa na działanie słońca, pojawiają się zmarszczki i obwisła skóra.
3. Cukier wzmaga stres.
Kiedy się stresujemy, następuje wzrost poziomu hormonów stresu w organizmie. Ta sama sytuacja ma miejsce, gdy poziom cukru w organizmie jest niski. Powiedzmy, że zjemy batonika. Cukier w batoniku spowoduje nagły wzrost poziomu cukru we krwi, a po niedługim czasie również nagły jego spadek. Wtedy hormony stresu wkraczają do akcji. To one mają za zadanie podnieść jego poziom i dostarczyć organizmowi szybki zastrzyk energii. Niestety nie bez konsekwencji. Taki zastrzyk energii może wywołać w nas uczucie niepokoju, poirytowanie, huśtawki nastrojów, bóle głowy lub rozdrażnienie.
4. Cukier nie ma składników odżywczych.
Jest czystą energią. Cukry przetworzone (np. syrop glukozowo-fruktozowy) zawierają kalorie, ale nie mają składników odżywczych. Kiedy sporą część pokarmu jaki spożywamy stanowi cukier, to możemy mieć niedobory mikroelementów. Nie wystarczająca ilość danych składników odżywczych prowadzi nie tylko do nieodpowiedniego funkcjonowania naszego organizmu, ale również może być przyczyną niepowodzenia w odchudzaniu.
5. Cukier uzależnia.
Gdy spożywamy cukier, w mózgu wydzielana jest dopamina, która wywołuje uczucie przyjemności. Niestety, jak z każdą substancją uzależniającą, w miarę upływu czasu dawkę musimy zwiększać, aby uzyskać ten sam efekt. A jak już wiecie, nadmierne spożywanie cukru niesie za sobą poważne konsekwencje. Ja jestem zdania, że wszystko wolno, ale z umiarem i rozsądnie. Jednak dla osób uzależnionych, taka filozofia może nie być najlepszym pomysłem, bo tak jak z innymi uzależnieniami, lepszą metodą jest całkowite odstawienie.

Nie przesadzajmy z ilością przetworzonego cukru w naszej diecie. Czytajmy etykiety i starajmy się być bardziej świadomi tego co trafia do naszego organizmu. Nie chodzi wcale o to, żeby już nigdy więcej nie zjeść krówki, albo czekolady. Ważne jednak, aby były one raczej gośćmi w naszych jadłospisach, a nie ich stałymi bywalcami. A jeśli chcecie uzyskać więcej informacji i przy okazji obejrzeć naprawdę fajny film, to polecam "That Sugar Film" ("Cały Ten Cukier").