In

Porównywanie


Mam wrażenie, że w dzisiejszym świecie bardzo łatwo jest popaść w wir porównywania. W czasach, gdy już nie tylko reklamy, ale także media społecznościowe przepełnione są obrazami pięknych ludzi w pięknych miejscach, ubranych w piękne rzeczy, realizujących się i podróżujących po świecie, sama czasem wzdycham i myślę "też chciałabym tak żyć".
Zaczyna się porównywanie, że nie jestem tak ładna/wysportowana/bogata/spełniona/(wstaw swój przykład) jak on/ona i zaczynasz się zastanawiać co jest z Tobą nie tak, że życie nie wygląda tak różowo jakbyś sobie tego życzyła. Przecież skoro oni tak mają to dlaczego nie ja.
No właśnie.
Nie ma nic złego w chęci ulepszenia samego siebie czy też swojej sytuacji życiowej. Wręcz przeciwnie - jest to zdrowe i potrzebne, bo oznacza rozwój. Pod warunkiem, że nie za wszelką cenę i że realnie patrzysz na to czego pragniesz i że w głębi serca te pragnienia są naprawdę TWOJE.
Jak to czy moje pragnienia są moje?
A no tak, że musisz przede wszystkim wejrzeć w siebie i odpowiedzieć sobie uczciwie na pytanie czy to czego chcę wypływa z mojego wnętrza, czy jest to jedynie coś co jest aktualnie modne lub społecznie promowane. Tutaj możesz się zdziwić, ale tylko jeśli pogrzebiesz głębiej.
Przykładowo, moda na powiększanie ust. (Jeśli masz powiększone - spoko, nie oceniam tutaj nikogo, bo uważam że każdy może robić co chce pod warunkiem, że nie krzywdzi w ten sposób innych.) Pamiętam czasy, gdy będąc w gimnazjum zostałam uświadomiona, że moje usta są duże. Takie po prostu są, ale wcześniej nigdy nie zwracałam na to uwagi. Moje koleżanki nie mówiły wtedy "o, chciałabym mieć takie duże usta jak ty" tylko "nie wymaż mi całego błyszczyka na te swoje usta". Ani wtedy, ani później w liceum nie słyszałam, aby któraś chciała sobie takowe powiększyć.
Potem zrobiła to Kylie Jenner i nagle ni stąd, ni zowąd na ulicach zaczęło się pojawiać coraz więcej kobiet, ale i młodych dziewczyn z "poprawioną" urodą. Najpierw były usta, potem rzęsy, teraz tych upiększających zabiegów tylko przybywa. Jednak to co zaskoczyło mnie najbardziej to tendencja wśród moich koleżanek i dawnych znajomych do poddawania się coraz to nowym zabiegom. Dziewczynom, które wcześniej wcale nie narzekały na te czy tamte aspekty swojego wyglądu.
Co się więc stało?
Moda. Celebryci, których uroda się wciąż ulepsza, instagram promujący wzór piękna #iwokeuplikethis z twarzą pełną makijażu i różnych ulepszaczy. Pomijam już samą edycję zdjęć, ale musimy zdawać sobie sprawę z tego dlaczego coś robimy. Czy to naprawdę kwestia jakichś naszych głębokich kompleksów, które były z nami od zawsze? Czy też wypromowany, sztucznie wygenerowany kompleks? Jeśli to pierwsze - okay, zdaję sobie sprawę, że czasem taki zabieg pomoże, bo i takie przypadki znam. Jeśli jednak druga odpowiedź to... prawdopodobnie na jednym zabiegu się nie skończy. Dlaczego? Bo wciąż będziesz znajdować kolejne rzeczy, które można łatwo poprawić i będziesz ciągle gonić za szczęściem opartym jedynie na wyglądzie. Tylko wiesz co? Niestety nigdy nie dojdziesz do perfekcji i ilość lików na insta nie zbuduje Twojego poczucia własnej wartości.
Druga sprawa to to, że te perfekcyjne życia jakie widzimy w mediach społecznościowych to tylko najlepsze, obrobione, wykadrowane elementy z życia osób, które je prezentują. Ci influenserzy nie mają idealnych żyć. Oczywiście, możemy czerpać inspirację z mediów społecznościowych, ale przede wszystkim podchodźmy świadomie i z pewnym dystansem do tego co się tam znajduje. Sama też bardzo lubię instagrama i youtube'a, ale gdy łapię się na "moje życie nie jest wystarczające" odkładam  telefon, zamykam laptopa i wracam do siebie.
Życzę Wam, abyście także z dystansem podchodzili do tego co widzicie w mediach społecznościowych. Inspirujcie się, aby dodawać swojemu życiu wartości i zwiększać poczucie szczęścia, ale nie róbcie czegoś tylko dlatego, że jest to aktualnie modne. Świadomie podchodźmy do naszych pragnień i wyborów, bo dzięki temu będziemy zdecydowanie szczęśliwsi.

Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments

In spirituality

We are not our thoughts. We are not our ego.




I’ve recently started reading this book that about everyone I admire recommended. It’s been around for more than a decade and even though I heard about it so many times I did not feel the need to read it. I was sure that I was going to read it at some point, it just did not feel right at the time. And then one Sunday morning I felt compelled to order “A New Earth” by Eckhart Tolle.

I’m still in the process of reading that book but I already want to touch upon the topic of ego and what I understood so far. Our thoughts are not who we are. Our ego consists of our thoughts, it is this voice in your head that just can’t shut up. These are all your beliefs, all the social conditioning, all the experiences you have ever had. But it is not you.

Ego is never present in this moment. It loves comparison, it thrives of arguing, it never lets you be content with what you have and what you’ve accomplished, it’s always either in the future or in the past, always creating stories, making you stuck and stressed.

Ego is not bad. It “thinks” it is helping you, because – hey – it is doing everything in it’s power to make you better then others, to make you fall into situations that will only confirm your beliefs, it is making you behave the way society made you believe is right.

Even if you are not happy. That’s even better because it will give you so many external ideas on how to make yourself feel better like changing your hair color, getting a new watch, buying that expensive bag you can showcase on your Instagram to get likes. Oh yes, that would make you feel much better.

Wouldn’t it?

And yet when you get that thing that was supposed to fix you, your happiness is as fleeing and unstable as the leaf blown by the wind. It puts you in that vicious cycle of fighting with yourself, fighting with the world…

But if we are not our thoughts, if we are not our ego… what are we?

We are consciousness. If we stop and only observe our thoughts without identifying with them there is a very interesting phenomenon that can be observed. The awareness of the act of thinking is not a part of thinking itself. So that observer in you, that awareness is not one with the narrator in your head (the thinking part). Thus, you can choose not to identify with any of your thoughts nor your emotions.

Your consciousness is accepting, it is in the present, it is content. Ego and awareness can’t be experienced at the same time. It’s either one or the other.

Next time you catch yourself getting into a roller-coaster of thoughts or emotions try to stop and observe what is happening in your head and look at the situation from the perspective of your awareness. I’ve been practicing it for a few days now and I am much more calm. I have a lot of work ahead of me because my ego feels the need to justify everything and defend myself all the time even when there is no need to.

But one step at a time.


Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments

In poem poetry

4 in the morning /poem/

/4 in the morning/

I will never complain
when you wake me up at 4 in the morning.
Nor about rolling out of bed
and opening the door in my night dress.

When you come back
Sun is picking through the curtains
all bad dreams go away.

I rub my eyes
And you smile at me 
standing there in your uniform,
suitcases in your hands
saying

“I’ve missed you.”
Even though it was only one day.

Sandra Serwatko


Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments

In travel

Exploring Katowice

We went to Katowice yesterday. The weather was great, a little too humid, though.

We started by eating some take-away crêpes and getting some coffee. Then we’ve decided to take a walk to Silesian Museum where we spent quite some time. I think what I enjoyed most was an exhibition about Silesian history and the mirror room made with so many mirrors creating a pretty cool area. Later on, we had dinner and headed back to the hotel to have some tea and chill out a bit after walking for an entire day. 










Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments

In astrology thoughts

City please and Capricorn Full Moon

I’m such a city girl. Honestly, it’s hard for me to be in a small town, where nothing ever happens. It’s not that I like to attend many different events organized in the city, but I just need this city buzz to feel… connected? This city rush is sometimes unbearable, but when I get to a place where there is no rush (nor magazines for that matter) I feel so lost and confused…

In the city, I don’ t mind spending time on my own. Being alone is something that I actually appreciate. But when I’m left alone in a small town where I become a tourist attraction when I’m trying to find a shop which sells food (because I only had grapes for breakfast and – lets face it – I’m starving), well… I’d love to have some company.

I guess, I’m just not very good at chilling on demand.

Anyway, tonight is the full moon in Capricorn so that’s probably why my senses are heightened. It feels like this month is bringing so many new things from day one and the energy is really strong. This is a great time to tune in with yourself. Meditate, journal – make some time to just reflect on your emotions and thoughts. Is there something that you need to get some insight on? I know, there is for me, so maybe it’s a good thing that I’m alone today. Strong energy of the full moon conjoined by Pluto can reveal some parts of our unconscious mind. We just need to ask and be willing to receive and understand.

If you are looking for some answers I hope that you will get them tonight.
Talk soon,

S.

Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments

Popular Posts